niedziela, 21 lutego 2010 22:01
Jacek Modrzejewski
Rok. 12 miesięcy. To bardzo wiele, wiele czasu – wiele może się zmienić, wiele rzeczy może zniknąć, wiele rzeczy może się pojawić. Są jednak rzeczy, które zmieniają się powoli. Rok temu pisałem o luźnych refleksjach dotyczących informacji pasażerskiej w metrze. Dziś będzie konkretniej.
Rok temu kosztowny system monitorów LCD był jeszcze w powijakach. Można powiedzieć że powoli wyleczył się z chorób wieku dziecięcego i w warunkach klinicznych (bez awarii składów czy wyłączeń sieci) jest w stanie podawać czas pozostały do przyjazdu pociągu z całkiem niezłą dokładnością. Popatrzmy na to jak prezentowały się wyświetlacze LCD na wybranych stacjach (od Starych Bielan w kierunku Kabat).
Stare Bielany – LCD twierdzi, że dojedziemy do Kabat.
Dworzec Gdański – LCD trzyma linię kolegi ze stacji Stare Bielany.
Marymont – LCD wygaszone, zresztą od dobrych paru miesięcy.
Alstom na stacji Dworzec Gdański – kartka + wyświetlacz = dezinformacja.
Politechnika #1 – dojedziemy do Kabat…
Politechnika #2 – …z Racławickiej dojedziemy tylko do Politechniki.
Stokłosy #1 – LCD zgasło…
Stokłosy #2 – pomysł prosty, ale skuteczny.
Stokłosy #3 – tablica w składach rosyjskich przynajmniej trzyma kolor i styl.
Kabaty – bez niespodzianek, dojedziemy do Młocin.
bonus, nowy wzór rozkładu – wersja z kursami wysokopodłogowymi.
Poza wrażeniami wizualnymi, pojawiły się również komunikaty głosowe, wypowiadane w większości głosem znanym z wielu przeróbek filmów zamieszanych na YouTube. Podstawowa wersja popularnej Ivony nie zna jednak liczebników porządkowych i wczoraj mogliśmy usłyszeć następujący komunikat: „W dniach dwadzieścia-dwadzieściajeden lutego…”. Należy jednak pochwalić i pozdrowić dyżurną ze stacji Stokłosy, która postanowiła zadać sobie trud i przemówić własnym głosem.
Konkludując, musimy sobie zadać pytanie – jaki sens ma system informacji pasażerskiej, który działa tylko w momencie gdy wszystko gra? Jest on przecież najbardziej potrzebny w momencie, gdy jest wyłączony ruch między jakimiś stacjami – niezależnie z jakiego powodu i czy ma to trwać 15 minut czy 2 dni. Co gorsza – podobne uwagi należałoby wypowiedzieć przy okazji każdego większego zatrzymania w stosunku do tramwajowego SIP w Alejach Jerozolimskich.