Przegubowiec

SERWIS WARSZAWSKIEJ KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Przegubowiec Artykuły komunikacyjne Gazeta Wyborcza: Będzie więcej przystanków "na żądanie"

Gazeta Wyborcza: Będzie więcej przystanków "na żądanie"

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95193,7628468,Bedzie_wiecej_przystankow__na_zadanie_.html

Tam, gdzie to możliwe, autobusy powinny się zatrzymywać tylko na żądanie pasażerów - planuje Zarząd Transportu Miejskiego i sukcesywnie wymienia przystanki na warunkowe. Skraca się czas przejazdu, można oszczędzić na paliwie

Od 1 marca przybyło aż 11 nowych przystanków na żądanie. Najwięcej na trasie linii 127 , która łączy Włochy z Bródnem. Teraz, jeśli nie ma chętnych, autobusy nie muszą już stawać przy Namysłowskiej i parku Traugutta. Bez zbędnego zatrzymywania mogą też pokonać długi odcinek Al. Jerozolimskich od pl. Zawiszy aż po Dworzec Zachodni. Pasażerowie, zwłaszcza poza godzinami szczytu, wsiadają i wysiadają tu rzadko.

- Dzięki stosowaniu przystanków na żądanie skraca się przeciętny czas przejazdu autobusów - zachwala rzecznik ZTM Igor Krajnow i powołuje się na inne polskie i zagraniczne miasta. Tam podobne rozwiązanie działa z powodzeniem od dawna.

W Berlinie nawet tramwaje

Rok temu kilku młodych urzędników ZTM pojechało za unijne pieniądze do Berlina. Spędzili tam cały marzec. Podpatrywali, jak działa komunikacja uważana za wzorową. Po powrocie Rafał Lamch opowiadał, że w stolicy Niemiec przystanki na żądanie wprowadzono nie tylko dla autobusów, ale też tramwajów. Obowiązkowo zatrzymują się tylko w nielicznych miejscach, zazwyczaj są to ruchliwe węzły przesiadkowe.

- Berlin inaczej jednak rozwiązał kwestie techniczne. Jeśli kierowca widzi, że ktoś stoi na przystanku, zahamuje i nie trzeba na niego machać ręką. Za to pasażer, jeśli chce wysiąść, musi nacisnąć przycisk przy drzwiach, inaczej kierowca się nie zatrzyma - relacjonował Rafał Lamch.

Szybciej do celu

Dodał, że na dłuższych liniach pozwoliło to skrócić czas przejazdu nawet o dziesięć minut. Korzystają na tym i pasażerowie, którzy szybciej dojeżdżają do celu, i przewoźnicy. Ci mogą skierować na trasę mniej tramwajów czy autobusów. Ich rozkład jest doskonale dopasowany - nie ma mowy o przyjeżdżaniu za wcześnie. Jeśli prowadzący zorientuje się, że po ominięciu kilku przystanków jest za wcześnie, na kolejnym czeka z odjazdem do godziny podanej w rozkładzie.

Nocne i peryferyjne

W Warszawie w podobny sposób jest zorganizowana tylko komunikacja nocna, której może nam pozazdrościć wiele miast, i to nie tylko polskich. Enki obowiązkowo stają tylko przy Dworcu Centralnym i na końcu trasy.

- W komunikacji dziennej też sukcesywnie zwiększamy liczbę przystanków na żądanie - informuje Igor Krajnow. Oblicza, że na 5 tys. wszystkich jest ich już ok. 30 proc. Przez ostatni rok przybyło 35. - Dążymy do tego, żeby zostały nimi wszystkie, które się do tego kwalifikują.

Tak już jest na wielu liniach peryferyjnych. 153 i 215 kursujące w Rembertowie mają połowę przystanków na żądanie. Podobnie 204 do os. Derby w Białołęce czy 207 w Skoroszach i Opaczy. Na mikrobusy 161 i 213, które krążą po osiedlach w Wawrze, pasażerowie muszą machać na wszystkich przystankach poza tymi koło stacji pociągów podmiejskich.

Przystanki pod obserwacją

Decyzję ZTM o kolejnych przystankach na żądanie są poprzedzone uważnymi obserwacjami o różnych porach dnia i w różne dni tygodnia. Jeśli zostanie odnotowane, że w przynajmniej co czwartym kursie autobus zatrzymuje się gdzieś niepotrzebnie (nikt nie wsiada ani nie wysiada), taki przystanek powinien stać się warunkowym. Żeby było taniej, zmiana wchodzi w życie przy okazji korekt rozkładów, trasy czy objazdów.