Science-fiction
Problemy z zalanymi ważnymi tunelami czy innymi odcinkami
dróg coraz częściej paraliżują komunikację w Warszawie. To,
oraz fascynacja sprzętem miltarnymi niektórych pracowników pozwoliła nawiązać
współpracę MZA z wojskowymi. W jej wyniku
powstała linia autobusów-amfibii.
Jelcz M121M-amfi tzw. "amfigniot"
W wyniku rozmów MZA przekazała do WAT-u jeden egzemplarz jelcza. Inżynierowie
całkowicie przebudowali konstrukcję, obniżyli ją, ale przede
wszystkim wprowadzili doń ścięte przód i tył. Inny problem, przed jakim stanęli,
to uszczelnienie podwozia zapewniające bezpieczne zanurzenie
do głębokości 1 metra. W jedyne pozostawione drzwi (środkowe) wbudowano specjalną
śluzę. Prototyp przeszedł udane próby na poligonie w
Drawsku. Przebywający tam amerykańscy generałowie zainteresowali się projektem,
w wyniku czego ma on trafić na listę zadań realizowanych
w tzw. offsecie związanym z zakupem przez RP myśliwców F-16. Planowany jest próbny
egzemplarz wykonany w technologii stealth, niewidoczny
dla pasażerów.
Na zdjęciu prototyp w trakcie manewrów polegających na kilkukrotnym przejechaniu
zalanego odcinka Wisłostrady.
Jelcz M181M-amfi tzw. "amfikurzacz"
Ze zględu na stosunkowo małą pojemność krótkiego jelcza, zdecydowano się na adaptację
przegubowca. Wypracowane procedury pozwoliły
na szybkie jego powstanie. Zainteresowanie zarówno z Polski jak i z zagranicy
przeszło najśmiejsze zainteresowanie. Zamównie na dwa
egzemplarze wpłynęło już od Bundeswery. Liczne są także prośby o wyposażenie na
testy od przedsiębiorstw komunikacyjnych z Polski.
Z ostatniej chwili...
Prototyp M121M czeka kasacja. Zbudowano go na wersji z roku 1996, tymczasem inżynierowie
wojskowi robili wyliczenia na podstawie
planów z fabryki odnoszących się do modeli z lat 1997-1998. Na skutek minimalnie
większego pochylenia oparć foteli zupełnie inaczej
rozłożyły się prądy powietrzne we wnętrzu pojazdu. W wyniku tych nieprzewidzianych
zmian "amfigniot" nie wysychał jak w symulacjach i
kompletnie przerdzewiał w jedną noc.
Dwa dni później przegubowiec uczestniczył w próbnym przejeździe przez wylewisko
rzeki Pisi Tucznej. Na skutek błędu głównodowodzącego
zaklinował się w przewężeniu. Ze względu na trudne warunki nie powiodła się akcja
wyciągnięcia go. Trzeba czekać, aż opadnie poziom
wody. Ze względu na konieczność zachowania szczelności niemożlwe jest wydostanie
kierowcy (niestety nie mieści się przez wąskie
klapy dachowe). Przez stłuczony świetlik wyświetlacza podawane jest mu pożywnienie.
Ostatni z prezentowanych militarnych pojazdów komunikacji miejskiej był zwycięzcą
międzynarodowego przetargu na
18 tramwajów pancernych dla Sarajewa, gdzie miały kursować po Alei Snajperów.
Prototyp przechodził testy ruchowe w
Warszawie. Niestety dla Konstalu wojna w byłej Jugosławii się skończyła, zanim
dostarczono pierwszy egzemplarz. Fabryka
stanęła w obliczu plajty. Wagonami próbowano zainteresować władze Groznego, w
końcu trzy gotowe pojazdy z litości dla
ulubionej fabryki wzięły Tramwaje Warszawskie. Do Warszawy trafiło także pozostałe
15 wagonów (3005-3019) ale musiały
przejść roczną operację plastyczną.
powrót na I stronę...
z nieznanych kart oferty Autosana...
niecodzienne adaptacje...
poznajemy zemuny (new)...
Autor zdjęć oryginalnych: Piotr Marchel (1), Marcin Stiasny (3)
Wariacje - Robert Sokołowki (Wszelkie prawa zastrzeżone)