Science-fiction
W dobie kryzysu lat 80-tych i problemu z częściami zamiennymi
wielokrotnie sięgano do różnych nieoryginanych części
i wposażano w nie ikarusy. Teraz mnogość typów eksploatowanego przez MZA taboru
staje się bolączką. W magazynach
trzeba trzymać oddzielne części do każdego z nich. W celu zmniejszenia kosztów
w wakacje 2002 w wozach zajezdni
Chełmska testowano możliwość zastosowania w każdym typie taboru jednego rodzaju
części. Padło na sprawdzone
komponenty z fabryki w Jelczu. Zanim jednak odpalono pierszy palnik, zaproszono
do współpracy wybitnych specjalistów
z wiodących PKSów w Polsce. Mają oni niezykle cenne doświadczenia w zakresie wymiany
przodu ikarusa z tyłem
autosana, czy przebudowy motoroweru "Komar" na przyczepę do jelcza.
Padło na MANa numer 3902, który dzień wcześniej kompletnie rozbił przód wjeżdżając
nagle na pas zieleni,
gdzie pracował ciągnik-kosiarka MPRO. W pierwszym podejściu zamontowano całą przednią
atrapę oraz
zderzak od modelu 120M. Między atrapę a szybę wstawiono wąski pasek blachy. Jednak
naklejki słabo się
trzymały i w czasie próbnej jazdy logo MZA zaczęło niebezpiecznie furkotać...
...Dlatego też zamiast rusztu wstawiono pas żółej blachy, czyli bardzo dobrze
opanowaną procedurę,
gdzie można było pewnie nakleić niezbędne emblematy.
W ostatnim podejściu pozostawiono oryginalny pas pod przednią szybą a zamontowano
jedynie atrapę
ze światłami oraz przycięty zderzak. Taka procedura będzie stosowana w przypadku
zdarzeń, gdzie
zniszczeniu ulegnie jedynie dolna część ściany przedniej.
Po udanej serii eksperymentów z komponentami pochodzącymi z jelcza 120M sięgnięto
po znacznie bardziej nowoczesne
wytłoczki stosowane w modelach M121 i M181. Na sam początek założono starszą wersję.
Choć efekt końcowy spodobał się
kierownictwu, to nie obyło się bez strat. Niedoświadczony młody pracownik chcąc
przyciąć zderzak nie wiedział, że pracuje z
tworzywem i użył palnika. Dodatkowo prace przeprowadzał bez poszanowania zasad
BHP i w wyniku szeroko zakrojonych
działań spłonęła kanciapa majstra. Daltego też ze względu na zbyt duże ryzyko
prac dostosowawczych odstąpiono od tej metody.
Postawiono na elementy od nowszych jelczy M121. Komponent nie wymaga przycianania
i jest gotowy do zastosowania w każdej chwili.
Próby zastosowania w MANach elementów jelcza nie były jedynymi. Sięgnięto też
próbnie do przetłoczek
solarisowych. Eksperyment nie powiódł się. Po pierwsze części te są droższe, a
po drugie niekompatybilność
częsci (solaris jest 5 cm szerszy) sprawiła dużo problemu na warsztacie.
Prace adaptacyjne nie ominęły także ikarusa. W czasie remontu w T4 w egzemplarzu
5291 zamontowano atrapę od
remontowanego obok jelcza. Stało się to przez pomyłkę, ale pomysł spodobał się
szefostwu. W takim image 5291
pojedżdził jedynie dwa dni. Kierowca samochodu osobowego będąc w wielkiej rozterce
czy widzi jelcza czy ikarusa,
w końcu nie wytrzymał - nerwy puściły i wymusił pierwszeństwo. Doświadczenie kierowcy
autobusu spowodowało,
że nie doszło do tragedii. Przekosił jedynie 82 zielone słupki stojące wzdłuż
ulicy, za co został uhonorowany nagrodą
Komitetu do walki z głupotą i zielonymi słupkami. Przód jednak wymagał odbudowy...
Pierwsze sukcesy na polu takich adapacji zachęciły do dalszych działań. Na ten
rok planowane jest zastąpienie w MANach,
solarisach i neoplanach siedzeń materiałowych konstrukcjami ażurowo-skajowymi
znanymi z jelczy 120M. Wymieniane będą
też drzwi, poręcze, szyberdachy...
powrót na I stronę...
z nieznanych kart oferty Autosana...
militarne pojazdy komunikacji miejskiej...
poznajemy zemuny (new)...
Autor zdjęć oryginalnych: Jacek Grabowski
Wariacje - Robert Sokołowki (Wszelkie prawa zastrzeżone)